baw60
Księga gości
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
103332
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
6252
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
107
Archiwum
Rok 2014
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
4037
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
18134
Kartki z pamiętnika.
Żurawie... niedziela, 16 listopad 2014, 13:03

"Świt, kraina żurawi" to mniej znany obraz Józefa Chełmońskiego.

"Powitanie" to też obraz tegoż malarza.
Jeszcze raz o żurawiach. środa, 12 listopad 2014, 21:01

Wiosną, w kwietniu, jadąc do pracy obserwowałam żurawie. Zrobiłam kilka nieudolnych zdjęć. Żurawie to piękne ptaki, a budzą moje zainteresowanie od dawna. W mojej rodzinie jest piękna reprodukcja obrazu Józefa Chełmońskiego „Odlot żurawi”. Często wpatrywałam się w to dzieło. Myślałam, że zaobserwuję jak ptaki, które spędziły tu lato, będą jesienią zbierały się do odlotu. Niestety od kwietnia nie widziałam moich żurawi.
Szperając w Internecie znalazłam piękny blog o sztuce i tam autorka, Justyna Napiórkowska, historyk sztuki i europeista, która prowadzi
Galerię Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka "O sztuce", Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury, opisuje swoje spojrzenie na obraz Józefa Chełmońskiego.
Proszę zajrzeć na http://www.osztuce.blogspot.com
Po miesiącu... niedziela, 09 listopad 2014, 18:59

Już miesiąc minął od ostatniej notki w pamiętniku. Czas mój się kurczy, nie mam pewnie go już Bóg wie ile! To normalne.

Za mną tydzień pełen smutku. Listopadowe dni związane ze Świętem Zmarłych i odejście bardzo bliskiego mi kuzyna.
Smutne to, bardzo smutne…


imprezowo. sobota, 18 październik 2014, 12:54

U nas imprezowo. Już trzeci weekend twają spotkania z przyjaciółmi. Dziś u nas. Przygotować stół na czternaście osób to nie lada wyzwanie, ale dam radę!
Na zdjęciach kotek, przybłęda, przysposobiony przez córkę, wabi się Sylwester. Nazwała go tak wnuczka. Pewnie będzie rozrywkowy!
 Na razie grzeczniutki jak anioł!
Jesienne spacery. niedziela, 12 październik 2014, 13:25

Sacer nad Dobrzycą.

A wokół tyle jesieni.

Tylko takie grzyby znajdowałam, prawda, że piękne?

A żuczek spokojnie spaceruje po ścieżce.
Już siedem lat! sobota, 11 październik 2014, 16:12

Rozpoczęłam ósmy rok blogowania. Lubię te ciche, bo pisemne, rozmowy z Wami i nie mam zamiaru tak szybko z nich zrezygnować! Lubię czas pisania, przesiadywania przy komputerze, lubię zaglądać do Was. Chociaż sama dziwię się temu, że tak cierpliwie pukam w klawisze już tyle lat.
Zapraszam na skromny tort urodzinowy!!!

Tort jest wirtualny, jak nasza przyjaźń. Jest bezowy z kremem i wiśniami, słodziutki, że aż strach!
A co za mną? środa, 01 październik 2014, 21:07

Dwa tygodnie przerwy w pisaniu. Co za mną?
W niedzielę były imieniny wnuka. Byliśmy u nich na kawie. Było bardzo miło. Myślę, że wnuk wraca na prostą, ma sukcesy sportowe, a sport uszlachetnia, uczy dyscypliny i wytrwałości, myślę, że to zaowocuje.
W niedzielę z zapartym tchem oglądałam finał Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej. Wygraliśmy z Brazylią 3:1 !!! Jesteśmy Mistrzami Świata!!! Ze łzami szczęścia słuchałam Mazurka Dąbrowskiego towarzyszącego siatkarzom przed wręczaniem pucharu!
Ostatni weekend gościłam kuzynostwo ze Szczecina. Postanowiłam urozmaicić im pobyt u nas rodzinnymi spotkaniami. Pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka, by odwiedzić wspólnego kuzyna, który mieszka z córką i jej rodziną. Żal ściska serce, gdy patrzę na osiemdziesięcioparolatka bez nogi, po udarze, na wózku, który jeszcze kilka lat temu pracował w ogrodzie, w sadzie rwał czereśnie, a wnuków w każdej chwili był w stanie „położyć na łopatki”. Cierpi on i cała rodzina z którą mieszka. A wokół niego wszyscy najbliżsi: dzieci, wnuki i pierwszy czterotygodniowy prawnuk, tyle szczęścia naraz, a on posępny, bez uśmiechu, wszystko rozumie, ale nic go nie cieszy! Pochylam się z szacunkiem nad taką starością. Żal. Żal.
Wieczorem zorganizowałam spotkanie mojego rodzeństwa z przyjezdnymi gośćmi. Byli prawie wszyscy, a najbardziej cenię sobie, ze zaproszenie przyjęła moja bratowa, która nie odwiedzała mnie od sześciu lat (powody tego niebywania u mnie są mi nieznane). Sprawiła mi tyle radości swą obecnością!!! Myślę, że to był pierwszy krok do zapomnienia o wydumanych urazach i żalach. Było bardzo miło i wesoło, siedzieliśmy razem do późnych godzin nocnych. Czułam, jak wielki ciężar spadł mi z serca, poczułam się lżejsza, szczęśliwsza.
A u mnie wrzosowo! sobota, 20 wrzesień 2014, 11:45

A u mnie wrzosowo! Słonecznie, bajecznie!!!
Już normalnie. niedziela, 14 wrzesień 2014, 13:45

Po prawie tygodniowym leniuchowaniu przeziębienie mija. Dziś byłam na spacerze, jest tak cudownie! Żal przesiadywać w domu, myślę, że to już koniec przymusowego więzienia. Jutro praca!
Dzięki pobytowi w domu nadgoniłam czytanie, pranie, gotowanie, trochę pohasałam w Internecie, bo kobieta nawet przeziębiona nie uleży, nie usiedzi spokojnie!!!
A co czytam? „Morfinę” Szczepana Twardocha. Książka budzi kontrowersje, jest naprawdę inna, mnie się czyta bardzo dobrze. Prawie kończę.
Cieszę się, ze mam w sobie chęć działania!
To znaczy, jestem znowu sobą!!!
Urodziny. piątek, 12 wrzesień 2014, 10:38

W poprzedni piątek po pracy pojechaliśmy do córki, by pomóc w przygotowaniach urodzinowego przyjęcia naszej ośmioletniej wnuczki.
Wszystko było już przemyślane, popieczone, ugotowane, pokrojone, córka zostawiła mi tylko drobne rzeczy do zrobienia, a KM zaangażowała do ostatnich zakupów.
Impreza w domu udała się super! Było nas piętnaścioro, w tym pięcioro dzieci. Dopisywała pogoda, więc dzieci szybko przeniosły się do ogrodu, dorośli po chwili też.
Jubilatka była tak wzruszona, że w chwili zdmuchiwania świeczek, miała łzy w oczach. Jestem pewna, ze to były łzy szczęścia.


Zobacz serwisy INTERIA.PL