Myśli kobiety dojrzałej
baw60.blog.interia.pl
Księga gości
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
104290
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
6302
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
107
Archiwum
Rok 2015
Styczen
Rok 2014
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
4168
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
19789
Kartki z pamiętnika.
Wspomnienia, wigilijny wieczór. wtorek, 27 styczeń 2015, 21:54

Czas przed Bożym Narodzeniem to dla nas okres wzmożonej pracy. Zakupy potrzebnych produktów, prezentów robimy zawsze dużo wcześniej. Jednak jest sporo rzeczy, które trzeba zrobić na ostatnią chwilę.
Wigilię i pierwszy dzień świąt planowaliśmy spędzić u córki, więc obowiązków miałam niewiele. Sporządzałam na Wigilię ryby w galarecie: karpia i dorsza, kapustę z grzybami,
a na świąteczny obiad zrazy wołowe i buraczki.
Ryby prezentowały się znakomicie! Filety ułożone na białych, głębszych półmiskach zalane galaretą zdobiły gwiazdki z marchwi, wyglądało to smakowicie.
Resztę potraw sporządzała córka, pomagał jej mąż i ośmioletnia latorośl.
Po pracy, około szesnastej godziny wyruszyliśmy do wielkiego miasta na Wigilię.
Naszym jedynym zmartwieniem było, jak przenieść pod choinkę prezenty? Wnuczka, pomimo przeróżnych informacji rówieśników, wciąż wierzy w świętego Mikołaja! Pomysłowość rodziców wnuczki poradziła sobie z tym fantem. Zanieśli wielki wór z prezentami do sąsiada, a on o wyznaczonej godzinie miał zadzwonić do drzwi.
Odświętnie ubrani spotkaliśmy się przy stole, by dzielić się opłatkiem i życzyć sobie samych cudowności. Po wspólnej modlitwie rozpoczęliśmy świętowanie.
Stół był pięknie nakryty, a białe anioły i zapalone białe świece czuwały nad porządkiem, kolorowe postne potrawy apetycznie kokosiły się na białych półmiskach, a nie zajęte krzesło i dodatkowe nakrycie, przypominało o tradycji.
Po kolacji śpiewaliśmy kolędy, uruchomiliśmy karaoke i można było wszystkie zwrotki najpiękniejszych kolęd. Śpiewaliśmy głośno i radośnie, a kot cicho mruczał ocierając się o nas.
Nagle zadzwonił dzwonek! Zięć podbiegł do drzwi i zanim wnuczka skojarzyła co się dzieje, miał już wieeelki wór na plecach! Ileż było radości! Ośmiolatka chwilami wchodziła do środka ogromnego worka i rozdawała prezenty.
Byliśmy pewnie bardzo grzeczni, bo św. Mikołaj przyniósł nam ciekawe książki, audiobook, bo lubimy słuchać jadąc samochodem, ręczniki cieniutkie, leciutkie, specjalne na basen, a ja dostałam tez ładny, siwo-granatowy sweterek, KM eleganckie rękawiczki.
Do późnego wieczora siedzieliśmy przy stole pijąc kawę, zajadając makowce, serniki, pierniki, orzechowe ciasteczka i inne smakołyki. Rozmawialiśmy, wspominaliśmy, cieszyliśmy się sobą.
A to działo się w grudniu... niedziela, 25 styczeń 2015, 20:41

A co się działo u mnie 6 grudnia?
Mikołajkowo zaprosiłam swoich najbliższych. Było nas dwanaścioro. Dwoje naszych dzieci ze współmałżonkami, ich dzieci, czyli naszych troje wnucząt, moja siostra, siostra KM, zaprzyjaźniony z KM kolega i my dwoje. Zanosiło się na rodzinny wieczór pełen wspomnień, opowieści i anegdot.
Tak było, dopóki siostry i kolega nie przerzucili się na…politykę! Szkoda!
Cuda w moim blogu! sobota, 24 styczeń 2015, 14:18
Zginął mi kolor i jesienny obrazek. Prosiłam o pomoc wnuczkę, jedno naprawiła, drugie zepsuła! Może dam radę?
Kartka z pamiętnika. wtorek, 20 styczeń 2015, 21:01

Nie pisałam ponad dwa miesiące, laptop był u naprawy, jestem usprawiedliwiona.
Spróbuję opisać co się wydarzyło u mnie w czasie tych ostatnich miesięcy.
Oto kartka z pamiętnika z datą :10 listopad 2014 roku.
Byliśmy w kinie na filmie „Obywatel” w reżyserii Jerzego Sthura. Pełno w nim sytuacji, które oglądając śmiałam się przez łzy. Ukazany w tym filmie czas komuny i jej upadek (?) to lata mojego dzieciństwa, młodości i dojrzałego życia. Realia tamtych lat chwilami były tak śmieszne, że aż straszne! Panowie Shturowie, grający w tym filmie – super! Warto zobaczyć!
Jestem... niedziela, 18 styczeń 2015, 16:15

Chyba udało mi się...
Po awarii. sobota, 29 listopad 2014, 13:01

Jestem, awaria  usunięta. Jednak laptop nadal jest sprawny inaczej.
Może marzy mu się emerytura? Ale wtedy kto go podotyka pieszczotliwie ścierając kurz? Nie wysłucha myśli piszącego, nie pozna jego wnętrza, czy tego chciałby mój komputer?
Żurawie... niedziela, 16 listopad 2014, 13:03

"Świt, kraina żurawi" to mniej znany obraz Józefa Chełmońskiego.

"Powitanie" to też obraz tegoż malarza.
Jeszcze raz o żurawiach. środa, 12 listopad 2014, 21:01

Wiosną, w kwietniu, jadąc do pracy obserwowałam żurawie. Zrobiłam kilka nieudolnych zdjęć. Żurawie to piękne ptaki, a budzą moje zainteresowanie od dawna. W mojej rodzinie jest piękna reprodukcja obrazu Józefa Chełmońskiego „Odlot żurawi”. Często wpatrywałam się w to dzieło. Myślałam, że zaobserwuję jak ptaki, które spędziły tu lato, będą jesienią zbierały się do odlotu. Niestety od kwietnia nie widziałam moich żurawi.
Szperając w Internecie znalazłam piękny blog o sztuce i tam autorka, Justyna Napiórkowska, historyk sztuki i europeista, która prowadzi
Galerię Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka "O sztuce", Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury, opisuje swoje spojrzenie na obraz Józefa Chełmońskiego.
Proszę zajrzeć na http://www.osztuce.blogspot.com
Po miesiącu... niedziela, 09 listopad 2014, 18:59

Już miesiąc minął od ostatniej notki w pamiętniku. Czas mój się kurczy, nie mam pewnie go już Bóg wie ile! To normalne.

Za mną tydzień pełen smutku. Listopadowe dni związane ze Świętem Zmarłych i odejście bardzo bliskiego mi kuzyna.
Smutne to, bardzo smutne…


imprezowo. sobota, 18 październik 2014, 12:54

U nas imprezowo. Już trzeci weekend twają spotkania z przyjaciółmi. Dziś u nas. Przygotować stół na czternaście osób to nie lada wyzwanie, ale dam radę!
Na zdjęciach kotek, przybłęda, przysposobiony przez córkę, wabi się Sylwester. Nazwała go tak wnuczka. Pewnie będzie rozrywkowy!
 Na razie grzeczniutki jak anioł!


Zobacz serwisy INTERIA.PL