baw60
Księga gości
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
102793
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
6214
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
107
Archiwum
Rok 2014
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
3955
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
17355
Kartki z pamiętnika.
imprezowo. sobota, 18 październik 2014, 12:54

U nas imprezowo. Już trzeci weekend twają spotkania z przyjaciółmi. Dziś u nas. Przygotować stół na czternaście osób to nie lada wyzwanie, ale dam radę!
Na zdjęciach kotek, przybłęda, przysposobiony przez córkę, wabi się Sylwester. Nazwała go tak wnuczka. Pewnie będzie rozrywkowy!
 Na razie grzeczniutki jak anioł!
Jesienne spacery. niedziela, 12 październik 2014, 13:25

Sacer nad Dobrzycą.

A wokół tyle jesieni.

Tylko takie grzyby znajdowałam, prawda, że piękne?

A żuczek spokojnie spaceruje po ścieżce.
Już siedem lat! sobota, 11 październik 2014, 16:12

Rozpoczęłam ósmy rok blogowania. Lubię te ciche, bo pisemne, rozmowy z Wami i nie mam zamiaru tak szybko z nich zrezygnować! Lubię czas pisania, przesiadywania przy komputerze, lubię zaglądać do Was. Chociaż sama dziwię się temu, że tak cierpliwie pukam w klawisze już tyle lat.
Zapraszam na skromny tort urodzinowy!!!

Tort jest wirtualny, jak nasza przyjaźń. Jest bezowy z kremem i wiśniami, słodziutki, że aż strach!
A co za mną? środa, 01 październik 2014, 21:07

Dwa tygodnie przerwy w pisaniu. Co za mną?
W niedzielę były imieniny wnuka. Byliśmy u nich na kawie. Było bardzo miło. Myślę, że wnuk wraca na prostą, ma sukcesy sportowe, a sport uszlachetnia, uczy dyscypliny i wytrwałości, myślę, że to zaowocuje.
W niedzielę z zapartym tchem oglądałam finał Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej. Wygraliśmy z Brazylią 3:1 !!! Jesteśmy Mistrzami Świata!!! Ze łzami szczęścia słuchałam Mazurka Dąbrowskiego towarzyszącego siatkarzom przed wręczaniem pucharu!
Ostatni weekend gościłam kuzynostwo ze Szczecina. Postanowiłam urozmaicić im pobyt u nas rodzinnymi spotkaniami. Pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka, by odwiedzić wspólnego kuzyna, który mieszka z córką i jej rodziną. Żal ściska serce, gdy patrzę na osiemdziesięcioparolatka bez nogi, po udarze, na wózku, który jeszcze kilka lat temu pracował w ogrodzie, w sadzie rwał czereśnie, a wnuków w każdej chwili był w stanie „położyć na łopatki”. Cierpi on i cała rodzina z którą mieszka. A wokół niego wszyscy najbliżsi: dzieci, wnuki i pierwszy czterotygodniowy prawnuk, tyle szczęścia naraz, a on posępny, bez uśmiechu, wszystko rozumie, ale nic go nie cieszy! Pochylam się z szacunkiem nad taką starością. Żal. Żal.
Wieczorem zorganizowałam spotkanie mojego rodzeństwa z przyjezdnymi gośćmi. Byli prawie wszyscy, a najbardziej cenię sobie, ze zaproszenie przyjęła moja bratowa, która nie odwiedzała mnie od sześciu lat (powody tego niebywania u mnie są mi nieznane). Sprawiła mi tyle radości swą obecnością!!! Myślę, że to był pierwszy krok do zapomnienia o wydumanych urazach i żalach. Było bardzo miło i wesoło, siedzieliśmy razem do późnych godzin nocnych. Czułam, jak wielki ciężar spadł mi z serca, poczułam się lżejsza, szczęśliwsza.
A u mnie wrzosowo! sobota, 20 wrzesień 2014, 11:45

A u mnie wrzosowo! Słonecznie, bajecznie!!!
Już normalnie. niedziela, 14 wrzesień 2014, 13:45

Po prawie tygodniowym leniuchowaniu przeziębienie mija. Dziś byłam na spacerze, jest tak cudownie! Żal przesiadywać w domu, myślę, że to już koniec przymusowego więzienia. Jutro praca!
Dzięki pobytowi w domu nadgoniłam czytanie, pranie, gotowanie, trochę pohasałam w Internecie, bo kobieta nawet przeziębiona nie uleży, nie usiedzi spokojnie!!!
A co czytam? „Morfinę” Szczepana Twardocha. Książka budzi kontrowersje, jest naprawdę inna, mnie się czyta bardzo dobrze. Prawie kończę.
Cieszę się, ze mam w sobie chęć działania!
To znaczy, jestem znowu sobą!!!
Urodziny. piątek, 12 wrzesień 2014, 10:38

W poprzedni piątek po pracy pojechaliśmy do córki, by pomóc w przygotowaniach urodzinowego przyjęcia naszej ośmioletniej wnuczki.
Wszystko było już przemyślane, popieczone, ugotowane, pokrojone, córka zostawiła mi tylko drobne rzeczy do zrobienia, a KM zaangażowała do ostatnich zakupów.
Impreza w domu udała się super! Było nas piętnaścioro, w tym pięcioro dzieci. Dopisywała pogoda, więc dzieci szybko przeniosły się do ogrodu, dorośli po chwili też.
Jubilatka była tak wzruszona, że w chwili zdmuchiwania świeczek, miała łzy w oczach. Jestem pewna, ze to były łzy szczęścia.
Jeszcze chwilkę o wakacjach. wtorek, 09 wrzesień 2014, 19:52

Najmłodsza, już od niedzieli ośmioletnia, wnuczka spędziła ostatni tydzień wakacji z nami. Niestety, prawie jesienna pogoda ograniczała atrakcje, jakie można było dziecku oferować.
Poza tym cały dzień byliśmy poza domem, w pracy. Dziecko znosiło to dzielnie, bawiąc się swoimi "petszopami", chodziłyśmy w miejscu pracy na place zabaw, a w parku grałyśmy w warcaby, a KM pracował... 
Po obiedzie, po powrocie do domu, po osiemnastej spacerowaliśmy, obserwując jak dzieje się wiele wokół nas.

Wnuczka uwielbiała karmić kaczki, robiła to tak apetycznie, że na ławce obok przysiadł się samotny człowiek i też po chwili rozłożył swoje gazety i jedzonko, i patrząc na małą pałaszował swą kolację z apetytem.Odnosiłam wrażenie, że nie chce jeść sam, a radość sprawia mu widok łakomych kaczek i małej dziewczynki.

Wiele radości sprawiło nam auto ryczące jak krowa i sprzedające lody! Widziałyśmy i słyszałyśmy to pierwszy raz, śmiałyśmy się za każdym ryknięciem krowy.

Dzieci uwielbiają też takie "zwykłe" wakacje. Wnuczka, KM i ja, wszyscy byliśmy przez tydzień bardzo szczęśliwi.
Ostatni dzień wakacji. niedziela, 07 wrzesień 2014, 14:27

Ostatnie dni sierpnia spędziliśmy w Dziwnówku. Byliśmy tam, by odwiedzić przyjaciela w sanatorium.

Pesjonat sanatoryjny ładny, zadbany, podobało nam się.
Czas spędzony z przyjaciółmi, bezcenny.
Ale czuć było schyłek lata, kończyło się coś, co wróci dopiero za rok.
 
Ratownicy "zwijali plażę".

Pies znużony kroczył brzegiem morza, też koniec czegoś co mija...

Samotna postać wpatrywała się w morze, tęskniła, marzyła, czekała?

A morze wciąż piękne, ale nie takie samo.
A lato ucieka... środa, 03 wrzesień 2014, 18:47


Jak ująć w słowa i maleńkie zdjęcia urok lata? Przeżycia związane z pobytem w nowych ,a także w dobrze mi znanych miejscach? Zachwyt nad topiącym się w morzu słońcem? Jak wyrazić błogość chwili, gdy czytałam, a morze cichutko szumiało, zagłuszając wszystko wokół, byłam tylko ja i moja wyobraźnia wsparta tekstem?
Ach, szkoda mijającego lata…








A tak we wsi Chłopy opisane są kolejne posesje! Historia tego miejsca jest wzruszająca.


Zobacz serwisy INTERIA.PL