baw60
Księga gości
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
101960
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
6108
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
106
Archiwum
Rok 2014
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Oddaj głos na mojego bloga!
Aktualna liczba głosów:
 
3827
Oddaj głos na szablon!
Aktualna liczba głosów:
 
16353
Kartki z pamiętnika.
Rodzinny pobyt w Trójmieście, Gdynia. wtorek, 26 sierpień 2014, 20:01

Nie mogę pominąć, we wspomnieniach z wakacji, swego pobytu w Gdyni! Pewnie byłam tu pierwszy raz. (Chociaż może kiedyś w dzieciństwie? Nie pamiętam!)

Bardzo podobał mi się Skwer Kościuszki Wielka przestrzeń! Tyle miejsc do spacerów!



Podziwiałam zakotwiczone żaglowce.

Zwiedziliśmy też Akwarium Gdyńskie. Tu spędziliśmy najwięcej czasu.

Podziwiałam najwyższy budynek w Gdyni, Sea Towers ,( Wieża Morska), jest imponująca.
Trójpokoleniowy wyjazd do Trójmiasta, Gdańsk. wtorek, 19 sierpień 2014, 20:23

Kolejny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie muzeów, na spacer po Długim Targu, na pobyt w Kościele Mariackim. Postanowiliśmy cały dzień cieszyć się wielkością Gdańska!
Oto efekty naszych spacerów.

Muzeum Narodowe – byłam pod wrażeniem Tryptyku Sąd Ostateczny Hansa Hemlinga ( 1430-
1494)!

Muzeum Morskie. W tym miejscu najbardziej zainteresowane osoby to siedmiolatka i jej dziadek. Na zdjęciu widok sprzed Muzeum Morskiego. Też interesujący.

Muzeum Zabawek. Tu córka opowiadała swemu dziecku i bratanicy czym to bawiła się w dzieciństwie!

Kościół Mariacki. Piękno i cisza!

Długi Targ. Wiele pięknych miejsc, gwarno, światowo!

A na Piwnej...
Trójpokoleniowy wyjazd do Trójmiasta. niedziela, 17 sierpień 2014, 17:08

Coraz chłodniejsze dni lata przypominają, że niedługo koniec wakacji.
Czas na retrospekcje.
A więc, koniec czerwca, trójpokoleniowy wyjazd do Trójmiasta!
Dwie wnuczki, córka z mężem i my, rodzice tejże pary i dziadkowie dziewczynek zarazem, to nasz zespół.
Zamieszkaliśmy w Sopocie, niedaleko hipodromu.
Postanowiliśmy wiele zwiedzić. Starsza wnuczka, trzynastolatka nigdy nie była w Trójmieście, mała, siedmiolatka też nie. A ja, nigdy nie byłam w Gdyni, a Skwer Kościuszki znany był mi tylko z telewizji.
Pierwszy dzień przeznaczyliśmy na spacer promenadą Gdańsk - Sopot, aż po molo, a rybę na kolację zjedliśmy na Przystani.

W czerwcowy poranek rześki i słoneczny pobiegłam z kijkami promenadą, byłam szczęśliwa, czułam się młodo i wydawało mi się, że świat leży u moich stóp.
Potem z całą rodziną wyruszyliśmy na plażę, siedząc na leżaku czytałam książkę (opowiadania K. Grocholi „Zagubione niebo”, lekka lektura, wakacyjna). Pozostali zajmowali się sobą, byłam w siódmym niebie! Ale…Zawsze takowe musi być! Opaliłam się zbyt mocno i…wieczorem czułam skutki swej lekkomyślności.
Po południu spacerowaliśmy po Monciaku; kościół, krzywy domek, a na końcu lody w niebieskim pudlu.
Zawsze szbciutko... wtorek, 29 lipiec 2014, 19:02

Coraz trudniej ukraść mi minuty! Chcę ciągle pisać w tajemnicy przed KM (czytaj kolegą małżonkiem). Dlaczego? Chcę mieć coś tylko dla siebie!
Dziś nie chodzę po lesie z kijkami i czas na pisanie się znalazł!
Wróciliśmy wczoraj z Sarbinowa, lubimy to miejsce, jeździmy co roku, chociaż na parę dni.
Ten zamyślony anioł daje mi nadzieję, że w pisaniu jeszcze się rozsmakuję...
A wszystko jak na obrazie Bruegela... wtorek, 15 lipiec 2014, 21:32

Ostatni piątek nie zapowiadał się szczególnie. Ranek był jak co dzień. Szykowaliśmy się do pracy, łazienka, strój, śniadanie, wszystko przemyślane. Krzątanina po mieszkaniu, trochę układania, ścielenia, podlewania kwiatów, zwykły letni poranek.
Wycie karetki przerwało ten spokój! Pod moimi drzwiami zatrzymali się, pomyślałam o starszych sąsiadach mieszkających nade mną, ale nie słyszałam nikogo na schodach, doszłam do wniosku, że to obok. Kręciłam się po mieszkaniu, jak zwykle przed wyjściem. Za chwilę przyjechała policja, jedna, druga, trzecia! Z karetki wyszedł ratownik z czarnym workiem! Zamarłam, wyjrzałam przez okno, życie toczyło się dalej normalnie , parę osób przystanęło, kilka osób zsiadło z rowerów. Oniemiałam, pod moimi drzwiami umierał człowiek!!! A wokół było zwyczajnie, część osób się spieszyła, policja i pogotowie pracowali według procedur!!! 

 Musieliśmy wyjść z domu, wielki czarny worek przykrywał ciało osoby leżącej na chodniku. W duchu modliłam się…

Okazało się, że robotnicy zrzucali rury z dachu czteropiętrowego budynku! Jedna z rur zabiła kobietę idącą po zakupy!!! Tej śmierci można było uniknąć! To całkiem niezawiniona i niepotrzebna śmierć!
A wszystko działo się jak na obrazie Bruegela...
Nowa pasja. niedziela, 06 lipiec 2014, 15:25

Już sama na siebie jestem zła! Zamieniłam siedzenie w Internecie na nordic walking. Mieszkam koło lasu, codziennie spędzam około godziny, a niekiedy dwie, chodząc z kijkami. ( nie o kijkach, na to jeszcze nie pora!) Czuję się świetnie, ale zaniedbuję pisanie! Muszę koniecznie wypośrodkować! Za mną przecież tygodniowa wyprawa do Trójmiasta, muszę o tym szerzej wspomnieć!
Żurawie. wtorek, 03 czerwiec 2014, 20:44




Cały kwiecień w drodze do pracy obserwowałam żurawie. Zauważyłam, że po kilkanaście ptaków karmi się na ogrodzonym polu. Było to dla mnie takie frapujące, nie wiedziałam, że te piękne ptaki można spotkać w naszej okolicy! Wybrałam się w dzień wolny, by sfotografować te zjawiskowe cuda natury. Niestety zdjęcia nie są udane, ale moje własne. Może piękniej uda mi się zarejestrować odlot żurawi? Musiałabym pomyśleć o lepszym sprzęcie.





A to ich odlot z pola, prawda, ze piękne!







Jeszcze zdań kilka o majówce. niedziela, 25 maj 2014, 13:30


Ostatni dzień w Czechach spędziliśmy w Harrachovie. Padało. Nie wjechaliśmy kolejką na
Certovą Horę, a skocznie w strugach deszczu oglądaliśmy z okien baru. Podeszliśmy tylko do wodospadu Mumlawa, a plany były takie ambitne!
Następny dzień zapowiadał się atrakcyjnie. Powrót, powroty do domu też bywają miłe, a po drodze zwiedzanie dwóch atrakcyjnych miejsc: Sanktuarium Maryjne w Hejnicach (Czechy) i zamek Czocha w Leśnej, Polska.





Przed wyjazdem pilnie czytałam "Zrób sobie raj" Mariusza Szczygła, chciałam poznać i zrozumieć Czechów!
Kolejny dzień wypoczynku w majowy weekend. wtorek, 13 maj 2014, 22:26

Oto dalszy ciąg sprawozdania z majówki.
Kolejnego dnia pojechaliśmy do Zittau, Niemcy, by przejechać zabytkową kolejką do Oybin.
Oybin to maleńki kurort, nazywany alpejskim miasteczkiem. Leży w Górach Łużyckich.
Oto kilka zdjęć.

Dworzec w Zittau. Jakimś cudem udało nam się kupić bilety i to po niemiecku!

W pociągu do Oybin. Te zamglenia to para buchająca z prawdziwej lokomotywy!

Widok z okna kolejki.

Oto dworzec w Oybin.

Oybin wita turystów! Wielka szkoda, że nie znam niemieckiego.

Spacer po kurorcie.

Udało mi się sfotografować sójkę.

Zabytkowy kościół, w górze obronne mury klasztoru. Wszystko we mgle, niestety.

Malowidło w kościele, ostatnia wieczerza.

Anioły wszędzie są piękne.
W Spindlerowym Mlynie. niedziela, 11 maj 2014, 13:23

Na miejsce, do Złotej Oleśnicy, dotarliśmy o 19 godzinie. Rozmieściliśmy się w swoich pokojach, zeszliśmy na dół, usiedliśmy pod parasolami, czekaliśmy na kolejne dwa auta z czworgiem znajomych. Było cichutko, słonecznie, zieleń aż buchała, słychać było śpiew ptaków i rżenie koni.
I tak rozpoczęła się nasza majówka w pensjonacie Na Vrsich.
Niestety ranek pierwszego dnia naszych wczasów był chłodny, chwilami świeciło słońce, ale z nieba siąpiło. Wyjechaliśmy do Spindlerowego Mlyna, by tam wjechać wyciągiem krzesełkowym na Medvedin (1235 m npm). Planowano zejść ze szczytu pieszo, ale my wygodniccy, zjechaliśmy. Dzięki temu mieliśmy czas na spacer po Spindlerowym Mlynie. Warto było zrezygnować z deptania gór, miasteczko jest przepiękne, wprawdzie to mekka narciarzy (tu co roku szusuje moja przyjaciółka), ale i wiosną jest tu pięknie.









To zdjęcia ze spaceru spod wyciągu do centrum miasteczka.

Zobacz serwisy INTERIA.PL