|
|
wtorek, 17 styczeń 2012, 19:02
Maleńkie zmiany.
|

Jeszcze ciągle nie chodzę do pracy. Mam super szefa! ( KM!, czytaj: kolega małżonek.) Czuję się prawie zdrowa! Dziś byłam na spacerze. Sama, ale było miło. Ubrałam się cieplutko i założyłam nową czapkę z kominem – szalem. Kupiła mi córka w Internecie. Nieźle, ciemnofioletowy kolor z iskierkami błyszczącej nitki wcale nie podkreśla mojej bladości i na spacerze czułam się modnie i wygodnie.
Dziś pożegnałam się też na trochę z biblioteką, porosiłam KM, by oddał przeczytane ostatnio książki i nic nie wypożyczał. Będę sięgała do własnych zasobów, bo terminowe wypożyczanie i oddawanie, w czasie mojej niedyspozycji, jest trudne. Pewnie wiosną wrócę do ciszy bibliotecznych sal i zapachu książek na wielu, wielu półkach!
Biblioteka, to takie magiczne miejsce! |
|
Komentarzy:
18
|
|
piątek, 13 styczeń 2012, 12:50
Powroty.
|

Tak pieczołowicie przez ostatnie lata pielęgnowałam swoje zainteresowania! Wiele radości sprawiały mi poszukiwania genealogiczne, z wypiekami szperałam w archiwach i odkrywałam różne dziwne tajemnice. Poznałam całe nowe rodziny dalszych krewnych, zaprzyjaźniłam się ze studentem i jego rodziną, on to zarażał mnie tą pasją i inspirował latami i ciągle mamy sobie wiele do opowiadania. Efektem pracy studenta, z moim małym wkładem, był wielki zjazd rodzinny, który zbliżył do siebie więcej niż sto osób. Byłam też współorganizatorką dwóch innych zjazdów, w tym rajdu samochodowego po ziemiach prababci – młynarzówny.
Zawsze lubiłam dużo czytać, zapisałam się nawet do biblioteki. Poza tym piszę pamiętnik, a od kilku lat jego liczne fragmenty są moim blogiem.
Wiele czasu poświęcałam fotografowaniu, dbałam, by zdjęcia w moich albumach były kroniką wydarzeń w których uczestniczy moja rodzina i przyjaciele.
Cieszyły mnie te pasje! Gdy rok temu dowiedziałam się o tym, że jestem chora na HCV, byłam w szoku, ale wiedziałam, że zainteresowania pomogą mi przetrwać!
Po miesiącu leczenia, 7 stycznia uświadomiłam sobie, że nie otworzyłam laptopa, nie przeczytałam żadnej książki, nie obejrzałam żadnego filmu!!! Byłam przerażona!
10 stycznia znowu wróciłam do pisania pamiętnika. To pewnie dobry początek!
 |
|
Komentarzy:
14
|
|
wtorek, 10 styczeń 2012, 13:05
Kartka z kalendarza.
|

Uciekło mi dwadzieścia parę dni!
Już około osiemnastej, w Wigilię, prosto po pracy byliśmy u córki.
W salonie stała wielka choinka, naturalna, pełna słodkości, bombek, aniołów i świecidełek z wnuczki imieniem ze zwiedzanej fabryki bombek. Stół był pięknie nakryty, czekał na nas cierpliwie! Podanie kolacji i przebranie się do uroczystego posiłku sprawiało, że uwijaliśmy się radośnie między pachnącą kuchnią, a stołem.
Piękny to był wieczór. To była pierwsza Wigilia organizowana przez córkę w jej własnym domu.
Gościliśmy u córki przez dwa świąteczne dni. Wypieściliśmy się z wnuczką, pobiesiadowaliśmy z rodziną zięcia, było bardzo miło.
Niestety zapomniałam, że jestem zdrowa inaczej, byłam na wieczornym spacerze z wszystkimi, poszliśmy do kościoła, podziwialiśmy świecące anioły na moście i szopkę na Starym Rynku.
No… i wróciłam do domu z gorączką. Nie licząc wizyt u lekarzy, już trzeci tydzień nie wychodzę z domu. Jutro kolejna kontrola. Myślę, że będzie dobrze.
Ratunku! To nie ma być blog o chorowaniu!!! |
|
Komentarzy:
11
|
|
poniedziałek, 09 styczeń 2012, 12:03
Noworocznie.
|

Na obrazku - noworocznie.
Jestem na swoim blogu! Jak tylko starczy sił, chcę tu być.
A w realu? Ciężko, czyli lepiej, bo było mi bardzo ciężko!
Jestem po piątym zastrzyku i w trakcie leczenia zapalenia oskrzeli.
Teraz może być tylko lepiej!!! |
|
Komentarzy:
4
|
|
wtorek, 20 grudzień 2011, 20:36
Wesołych Świąt!
|

Dni przed Wigilią biegną. Wszystko udaje mi się wzorowo. Pracuję, a wieczorami odpoczywam i troszkę angażuję się w przygotowanie świąt. W firmie dekoracje świąteczne już cieszą od Św. Mikołaja, a w domu od soboty! Jutro kupię kilka pięknych gałęzi srebrnego świerku , wstawię do wielkiego szklanego wazonu i zawieszę na nich czerwone, drewniane anioły i zaświecę światełka. Taka w tym roku będzie moja choinka!
Trochę mi smutno, po raz pierwszy od czterdziestu paru lat nie mam w domu wielkiego, prawdziwego drzewka, ale tak będzie mi lżej i łatwiej. Po raz pierwszy nie przygotowuję u siebie wigilijnej kolacji dla moich dzieci i wnuków.
A może ta odmiana spodoba mi się?
Już w Wigilię Bożego Narodzenia wyruszamy z KM do córki. U niej, z jej rodziną i rodziną jej męża spędzimy świąteczny czas.
„ Zawsze ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego rękę, zawsze wtedy jest Boże Narodzenie, zawsze ilekroć milkniesz, by innych wysłuchać, zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei załamanym, ilekroć pozwalasz, by Bóg pokochał innych przez ciebie – zawsze jest Boże Narodzenie.” ( Matka Teresa z Kalkuty)
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! |
|
Komentarzy:
24
|